Przynajmniej nie można się nudzić. Dziś pod obrady Sejmu trafily dwa istotne projekty. Co ciekawe burzę wywołały nie zmiany w lustracji, ale w ordynacji wyborczej do samorządów.
O co chodzi w projekcie PiS? W wielkim skrócie – o zniszczenie PO i budowę wielkiej, prawicowej formacji. Nowa ustawa o samorządach zakłada możliwość podpisywania przez startujące komitety specjalnych umów tworzących bloki wyborcze. Bloki tym różniłyby się od koalicji, że wchodzące w ich skład ugrupowania formalnie startowałyby z różnych komitetów. Dopiero później ich głosy byłyby wspólnie zliczane, a mandaty później proporcjonalnie rozdzielane. Dla PiSu to ogromna szansa. Niemal pewne jest podpisanie umów z Ligą Polskich Rodzin, możliwe, że to samo stanie się z Samoobroną. Poza tym PiS przyciągnie do bloku małe prawicowe formacje – takie jak Ruch Katolicko-Narodowy Antoniego Macierewicza, które dotychczas “marnowały” głosy wyborców. Jeśli do bloków przyłączy się także wolnorynkowa UPR to Platforma znajdzie się w poważnych opałach.
PiS nie tylko zachowa formalne “dziewictwo” w praktyce startując wraz z ugrupowaniami, które mogłyby zniechęcić część jego elektoratu, ale do tego będzie podgryzał Platformę mniejszymi komitetami. Na dodatek dzieje się to w sytuacji, gdy Platforma w wielu miastach podpisała już umowy nie o startowaniu w ramach bloku, ale zwyczajnej koalicji.
Co do samego projektu – jest rzecz jasna absurdalny i gmatwający scenę polityczną. W moim przekonaniu powinniśmy dążyć do największej prostoty, a taką gwarantuje ordynacja większościowa z okręgami jednomandatowymi – która z powodzeniem możnaby zastosować również w wyborach samorządowych. Tym niemniej muszę przyznać, że po wyzbyciu się emocjonalnego stosunku do polskiej sceny politycznej (bo i po co nerwy sobie szargać) z rosnącym zainteresowaniem przyglądam się mistrzowskim posunięciom Jarosława Kaczyńskiego. Ciekawe kiedy opozycja znajdzie sobie lidera z podobnym zmysłem taktycznym?
Nb. ustawa jeszcze nie przeszła, gdyż opozycja zastosowałą obstrukcję parlamentarną. Ale to rzecz jasna tylko kwestia czasu. Ponoć posłowie brakujący do kworum (m.in. Jacek Kurski) siedzą już w samolotach do Warszawy.