Napisane przez: Dawid Biel | sierpień 4, 2006

Blog i antyblog Marcinkiewicza

Przeglądałem ostatnio robiący furrorę w Sieci blog Kazimierza Marcinkiewicza. Inicjatywa jest oczywiście niesamowicie sympatyczna i bardzo medialna, ale co do wartości samego bloga – tak różowo już nie jest. Blog byłego premiera może zainteresować chyba wyłącznie ludzi, którzy Marcinkiewicza już obecnie darzą wielką sympatią i ciekawi są jego przemyśleń na błahe tematy. Dla wszystkich innych blog będzie zwyczajnie nudny. Nie ma na nim politycznego mięcha, intrygujących nas wszystkich kulis wielkiej polityki, ani nawet plotek i ploteczek jak u europosła Ryszarda Czarneckiego.

Chyba właśnie od Czarneckiego nasz były premier powinien się uczyć prowadzenia bloga. Może nie w zakresie kreowania się na intelektualistę co u Czarneckiego, przynajmniej przez pewien okres było nagminne (ale zrozumiałe, jak się jest w Samoobronie to trzeba stawać na uszach, żeby udowodnić swoje oczytanie), ale na pewno pod wieloma innymi względami jest się na czym wzorować.

Bo póki co jest raczej nudno.

Z drugiej strony w Sieci pojawiają się “Antyblogi Marcinkiewiczowe”, skupiające się na totalnej krytyce każdej notki ze strony byłego premiera. Pomysł nawet fajny, tylko że:

  • Na razie nie bardzo jest co krytykować, chyba, że ktoś ma ochotę dla zasady wyszydzać każde zdanie Marcinkiewicza. Nonsens.
  • Poziom onetowskiego antybloga kazał – delikatnie rzecz ujmując – powątpiewać w wiek twórcy (rzekomo 17 lat). Ja bym mu więcej niż 14 nie dał. I nie chodzi tu bynajmniej o jakieś błędy składniowe czy ortograficzne – język był formalnie w porządku, zawodziła natomiast logika i trzeźwość myślenia. Chociaż może to u ludzi “politycznie wkurzonych” typowe?

Koniec końców onet chyba blogowi antymarcinkiewiczowskiemu robił jakieś problemy. Jego twórca wygłosił więc egzaltowaną tradę w obronie wolności słowa przed kaczystowskimi siepaczami z onetu (oczywiście używając innych słów) i zrezygnował. Albo przeniósł się na inną platformę. Oj panie blogerze, a nie łaska wykupić samemu domenę i hosting na serwerze? Jak się chce mieć pewność, że nikt wolności słowa nie będzie panu podstępnie krępował wystarczy być samodzielnym.

I tym optymistycznym akcentem kończę lękając się czy i mnie wordpress wolności słowa nie ograniczy ;)


Odpowiedzi

  1. No więc jeśli Onet robi takie problemy to jest to ograniczenie wolności słowa czy też nie jest?
    Podejrzewam, że w Polsce żyje od 10 do 25 tys. osób o nazwisku “Kazimierz Marcinkiewicz”. Czy odtąd żadna z nich nie będzie mógł założyć sobie konta z własnym imieniem i nazwiskiem?

  2. Alez onet moze uznac, ze jedyna osoba godna do posiadania w ich domenie blogu “marcinkiewiczowskiego” jest Zdzislaw Pietruszka zamieszkaly w Pcimiu Dolnym. Ich wlasnosci, ich zbojeckie prawo.
    Co innego, gdyby pewnego dnia do czyichs drzwi zapukala policja i powiedziala, ze takiego bloga nie mozna prowadzic – to by istotnie byla cenzura.

  3. Specjalnie przejrzałem regulamin blogów Onet.pl i jest tam pkt 18, zgodnie z którym Onet może bezapelacyjnie zamknąć blog, jeśli użytkownik łamie regulamin, aczkolwiek żadna z innych klauzul nie mówi, że obok bloga ‘kmarcinkiewicz’ nie może powstać ‘kazikmarcinkiewicz’.
    Tak mi się przynajmniej wydaje.

  4. A nie ma klauzuli o “innych uzasadnionych przypadkach”?

  5. Hmmmm… wolność słowa za pieniądze??
    “Oj panie blogerze, a nie łaska wykupić samemu domenę i hosting na serwerze? Jak się chce mieć pewność, że nikt wolności słowa nie będzie panu podstępnie krępował wystarczy być samodzielnym.”
    Dodam – nie małe pieniądze, mam własną stronę i wiem, ile mnie kosztuje – oczywiście nie jest to “bezpłatna” strona pełna reklam.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie