Mam czasem wrażenie jakbym był ostatnią osobą w Polsce, która nie postradała zmysłów. Przynajmniej gdy oglądam relacjonowanie życia politycznego w telewizji. I chodzi mi literalnie o zmysły, nie o poglądy. Przywykłem już do tego, że wyznawany przeze mnie system wartości jest stosunkowo rzadki, na tyle przynajmniej, aby jako doktryna polityczna był skazany na wegetacje poza głównym nurtem. Ale mówię o zmysłach – o fundamentalnym podobieństwie w postrzeganiu rzeczywistości. Nie ma go.
Włączając (coraz rzadziej) telewizor rozpoczynam seans dziwowania się ludziom po drugiej stronie ekranu. Kogóż tam zwykle nie ma? Jest spec od PR-u, który już półtora roku temu tłumaczył, że notowania PiS-u spadają i będą drastycznie spadać, bo ma on niekonsekwentny wizerunek. Spec od PR-u zdania przynajmniej nie zmienił, ciągle interpretuje te drastyczne spadki i wróży kolejne. Jest niezależny ekspert, profesor prawa – który wszelako rzadko zaznacza swoje członkostwo w Partii Demokratycznej – lamentujący nad spustoszeniem jakiego PiS dokonuje w każdej dziedzinie życia. W podobnym tonie wypowiada się znany politolog ze Śląska, również etatowy ekspert, najwyraźniej wstydzący się swojego członkostwa w SLD. A wszyscy oni malują mi obraz kaczystowskiej Polski, który w sposób zupełnie niezrozumiały nie koresponduje z obrazem Polski widzianym z mojego okna. Zwariowałem ja czy oni?
Na szczęście z żywymi, nie-telewizyjnymi ludźmi dyskutuje się inaczej. Bez dywagacji o podobieństwach rządów Kaczyńskich do czasów rewolucji kulturowej w Chinach (a może faszyzmu Mussoliniego? chyba jednak zbrodniczego panowania Czerwonych Khmerów w Kambodży… sam już nie wiem co jest ostatnio serwowaną interpretacją). Można przy nich zażartować najpierw z Kaczyńskiego i Irasiada, a potem z Tuska, który może mieć problemy z wymówieniem swojego hasła wyborczego (Łazem?). I nikt mi jeszcze nie zadał pytania “Jesteś za PiS czy za PO?”.
Normalni ludzie oderwali się na szczęście od telewizorów. Nie znaczy to, że pokochali PiS. Ba, ja sam PiS-u nie kocham (na zadane w poprzednim akapicie pytanie odpowiadam – “Popieram idee, nie partie”). PiS moim zdaniem przyczynia się do kompromitacji prawicy na bardzo wielu frontach. Ale na kilku radzi sobie całkiem przyzwoicie, jak na polskie warunki wręcz świetnie. Normalni ludzie, nie aktywiści, po prostu to widzą. Ci dla których osobiste sympatie czy konotacje towarzyskie są ważniejsze pozostaną myślącymi życzeniowo ślepcami. I w ich umysłach Jarosław Kaczyński naprawde będzie przypominał Pol Pota.
Żeby zachować równowagę – wiem, że pewnie w Radiu Maryja czy Naszym Dzienniku kreuje się obraz dokładnie odwrotny, w którym bracia Kaczyńscy to para potężnych rycerzy bez skazy i zmazy. Sęk w tym, że oderwana od rzeczywistości propaganda pro-pisowska to margines newsów. Oderwana od rzeczywistości propaganda anty-pisowska jest mainstreamem. I proszę mi nie mówić, że jestem stronniczy. Naprawde nie mam powodu, by darzyć PiS sympatią, natomiast dość jeszcze zdrowego rozsądku, by wiedzieć, że jeśli ktoś komentując działania rządu najpierw nazywa go straszliwie socjalistycznym, a potem zarzuca mu, że nie ruszył jeszcze z wielkim państwowym projektem budownictwa mieszkaniowego to coś jest nie w porządku. Ktoś nie ma do tych spraw dystansu.
I tyle. Zapraszam też do lektury świetnej polemiki Rafała Ziemkiewicza.
Dawidzie, życie jest piękne. A byłoby jeszcze piękniejsze, gdybyś napisał jakie to dziedziny, w których PiS “radzi sobie całkiem przyzwoicie, jak na polskie warunki wręcz świetnie”.
Przez: Lesław w wrzesień 26, 2006
o 8:57 pm
1. Walka z korporacjami zawodowymi – pierwszy rząd, który zaczął działać na tym polu.
2. Zaprowadzenie porządku ze służbami specjalnymi (trochę na wyrost, ale…)
3. Reforma prawa karnego i prawa karnego procesowego (na tyle na ile dane mi było zapoznać się z podstawowymi założeniami tworzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizacji mogę powiedzieć, że zapowiada się naprawde duża, pozytywna zmiana.
4. Ograniczanie deficytu budżetowego (inna sprawa, że w ogóle sam fakt dopuszczania deficytu w czasie pokoju jest skandaliczny)
5. Odejście od niebezpiecznej polityki jak najszybszego członkostwa w strefie euro.
6. Nie wprowadzanie dodatkowych przeszkód dla przedsiębiorców – przypominam, że nawet “liberalne” rządy Mazowieckiego i Bieleckiego ograniczały swobodę działalności gospodarczej.
Oczywiście jestem w stanie wymienić dwa razy tyle minusów rządu PiS-u. Ale na tle innych ekip naprawdę nie ma tragedii. Wręcz przeciwnie. A powtarzane codziennie brednie o końcu demokracji w Polsce zaczynają być już mocno męczące.
Przez: dawidbiel w wrzesień 26, 2006
o 9:56 pm